Dziękuje wszystkim, którzy to jeszcze czytają (jeśli ktoś się znajdzie). Do zobaczenia
środa, 2 września 2015
Informacja
Hej wszystkim! Dawno mnie nie było i pewnie nie będzie mnie regularnie, niestety szkoła. Pierwszy rozdział nowego opowiadania jest już w trakcie pisania, więc niedługo się ukaże.
Dziękuje wszystkim, którzy to jeszcze czytają (jeśli ktoś się znajdzie). Do zobaczenia
Dziękuje wszystkim, którzy to jeszcze czytają (jeśli ktoś się znajdzie). Do zobaczenia
niedziela, 9 sierpnia 2015
Prolog
To jest ten dzień! Dzień we wspaniałym mieście Chicago. Mowa tu o rozpoczęciu roku szkolnego. Te same twarze, z którymi żegnaliśmy się na początek wakacji. Ale najważniejsze, że mam przy sobie najlepsze przyjaciółki Ludmiłę i Francesce. Wyglądamy jakbyśmy wszystko miały gdzieś, a zwłaszcza przed chłopakami. W tym roku mam zamiar się świetnie bawić tak jak w zeszłym, kiedy zaczęłam spotykać się z Diego. To była prawdziwa miłość. No tak nie wspomniałam o moim najlepszym kumplu Leonie. WIECZNOŚĆ to dobre określenie na naszą przyjaźń. Mam nadzieję, że zawsze tak będzie.
To chyba wszystko o moim życiu. Mam na imię Violetta ...
Więc mówiłam, że będzie nowa opowieść i tak też zrobiłam. Przepraszam jeśli zostały znalezione jakieś błędy. Komentujcie jeśli się spodoba :)
Dziękuje za wszystko co dla mnie robicie
Do zobaczenia ;*
sobota, 8 sierpnia 2015
Ważne!
Jest sprawa mam zamiar usunąć obecną opowieść i zacząć od nowa. Tak, wiem jest dopiero pierwszy rozdział i obiecany drugi, ale mam pomysł na cudowną opowieść (przynajmniej dla mnie). Mam nadzieje, że mnie rozumiecie ;)
Prolog powinien pojawić się niedługo
Do zobaczenia ;*
niedziela, 28 czerwca 2015
Rozdział 01
Oddech. Oczy mi napuchły, z trudem przełykałam ślinę z powodu guli w gardle. Sfrustrowana własną słabością, wierzchem dłoni szybko otarłam łzy, które wbrew mojej woli spływały po policzkach. Nie mogłam dłużej o tym myśleć. Wybuchłabym.
Rozejrzałam się po pokoju, który choć mój, tak naprawdę niewiele miał ze mną wspólnego. Jasno-różowe ściany, duże łóżko z pościelą w kwiatki, białe, używane biurko z dopasowanym krzesłem, obok różowo-czarna komoda. Żadnych zdjęć na ścianach, żadnych pamiątek, które świadczyły o tym, kim byłam, zanim się tu znalazłam. To jedynie miejsce, w którym mogłam się ukryć. Przed bólem, wściekłymi spojrzeniami i słowami raniącymi jak ostrze noża.
Dlaczego tu przyszło mi żyć? Znałam odpowiedź. To nie był wybór, tylko konieczność. Nie miałam dokąd pójść, a oni nie mogli odwrócić się do mnie plecami. Byli moją jedyną rodziną, za co jednak ne mogłam być wdzięczna losowi.
Leżałam na łóżku, próbując skierować uwagę na odrabianie pracy domowej. Skrzywiłam się, kiedy sięgnęłam po podręcznik do trygonometrii. Nie mogłam uwierzyć, że moja ręka tak koszmarnie wygląda. Pewnie przez cały najbliższy tydzień znowu będę nosiła długi rękaw. Świetnie...
sobota, 27 czerwca 2015
Prolog
W zamożnym miasteczku w stanie Connecticut, gdzie ludzi zwykle zaprząta, w czym i z kim będą widziani, Violetta wolałaby wcale nie być widziana. Ją zaprząta raczej pozorowanie perfekcji - dokładne ściąganie długich rękawów, żeby zakryć siniaki; żeby nikt nie dowiedział się, jak mało wspólnego z doskonałością ma jej życie.
A tu nagle, ni stąd, ni zowąd, pojawia się miłość i zmusza ją do potwierdzenia swojej wartości - za cenę ryzyka ujawnienia straszliwej tajemnicy, którą desperacko ukrywa.
Hej wszystkim!
Więc w temacie tego opowiadania mam nadzieję, że jesteście zaciekawieni.
Wiem, że trochę mało, ale nie mam za bardzo doświadczenia w pisaniu bloga
Postanowiłam, że rozdziały będą się pojawiać w każdą sobotę :)
Ps. Za tydzień mnie nie będzie, ponieważ jadę na obóz, a podejrzewam, że nie będzie tam internetu i, że nie będę miała czasu
Żeby się nie rozpisywać ... Do zobaczenia ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




